Strona główna Przewodnik po stronie Rejestracja i logowanie Nasza społeczność Terminarz Muskie.pl Pliki do zaladowania Noty prawne Pytania i odpowiedzi Wyszukaj w muskie.pl Adresy, nazwiska, kontakt
 
Wędkarstwo Podysdkutuj o wędkarstwie Galeria Fotograficzna dla wędkarzy Wędkarskie pamiętniki Sklep wędkarski Muskie Internet wędkarski
 
 
Rady dla nowicjuszy Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe
Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe
Ryby spokojnego żeru Ryby drapieżne Ryby krainy pstrąga
Przewodnik po łowiskach Porady taktyczne Fortele i tricki
Warszatat wędkarski Przynęty narozmaitsze Sprzęt i wyposażenie
Wędkarskie reportaże Publicystyka wędkarska Nasze próby literackie
Najnowsze informacje Impresy wędkarskie Strony reklamowe w Muskie.Pl
 
"Dolny spinning" na pstrąga Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Jacek Jóźwiak   
O nietypowej technice polowania na pstrągi. Dolna nimfa w muszkarstwie okazała się rewelacją. Czy można "przekodować" muchową technikę na spinning? Otóż można!
Spinning

Po tarle wypoczynek - tak się zachowuje pstrąg przez pierwsze miesiące sezonu. Naturalnie, nieprawdaż? Dołek, wykrot, zwałowisko. Często - i to stanowi podstawową trudność w podaniu przynęty - jest to nurtowy cień w głębinie, pod strefą wody pędzącej w strefie powierzchniowej.

Standardem na pstrągi są w chwili obecnej głównie woblery. Ale także wierni obrotówkom oraz posiadacze miniaturowych, wykrępowanych głęboko pstrągowych wahadłówek nie bardzo mogą przynętę wprowadzić w dołki, w których zimą na zdobycz porwaną silnym nurtem czekają zmęczone kropkowańce. Prąd porywa przynętę, chwyta żyłkę i wynosi wabia do góry. Na nic zdaje się dociążanie obrotówek i woblerów - przynęta i tak idzie zbyt wysoko, żeby powolny w tym okresie pstrąg oderwał się od dna i pobił.

Nawet najbardziej zagorzali wśród muszkarzy zwolennicy klasycznych technik, porzucają techniki Bettendorfa i przerzucają się na polską nimfę, ponieważ jedynie spod szczytówki daje się podać ciężką imitację larwy owada w strefę dna. I to jest podpowiedź dla spinningistów.

Jaka przynęta spinningowa najszybciej i po najkrótszej linii osiągnie dno?

Dwie są takie - mocno obciążona guma lub spinningowy streamerek zawiązany na jigowej główce. To wabiki rzadko stosowane w Polsce. Pstrągarze to jednak narodek dość konserwatywny, więc męczą się z przynętami tradycyjnymi, kombinują, wymyślają niekiedy konstrukcje przedziwne i nadające się do kabaretu. A przecież wystarczy założyć 5. centymetrowego rippera na ciężkiej główce i pomyśleć o nim pstrągowym myśleniem...

Zwolennicy krótkich wędzisk muszą, niestety, na początku sezonu przeprosić się z długimi kijami. Trzymetrowy jest standardem, ale jeśli ktoś dysponuje wędziskiem 3.30, a nawet 3.60, ten ma nad innymi przewagę zasięgu. Że rzucać się nie da taką tyką na pstrągowych, zakrzaczonych rzekach? Ależ nie ma wcale potrzeby rzucania - rippera, twistera, puchowca na jigowej główce wpuszcza się w dobrze rokujące dołka spod szczytówki lub podaje nieco dalej techniką wahadełka spod topu wędziska; niektórzy zwą to rzutem podjajecznym...

Wpuszcza się wabik w taki sposób, by ukosem osiągnął dno w strefie potencjalnych pstrągowych stanowisk. Odczekuje się chwilę, a potem - grając szczytówką - podrywa się go do góry, pozwala opaść, i znów do góry, by po którymś zagraniu zacząć bardzo powolne zwijanie żyłki. Można przerwać w pół wody i zagrać przynętą w górę-w dół...

Cała sztuka przemyślnego podania jiga w pstrągowy wykrot polega na operowaniu zestawem na skraju nurtu. Dzięki przesunięciu żyłki w strefę uciągu, możliwe jest nadawanie wabikowi naturalnych, ekscytujących ruchów. Trzeba przy tym pamiętać, że nawet osłabiony i spowolniony w reakcjach zimowy pstrąg ustawia się w stronę nurtu i na nurt przynoszący jadalne kęsy nakierowuje całą swą uwagę.

Wszyscy koledzy, którzy muchową dolną nimfę próbowali przetransponować na język spinningu opowiadali mi o powszechnym błędzie na początku łowienia w ten sposób. Pstrąg otóż lubi przysiąść na początku sezonu wręcz w zastoiskach. Logiczne więc - i najłatwiejsze - wydawało się wpuszczenie przynęty spod szczytówki w sam środek strefy stojącej wody. Czyli pstrągowi - jeśli akurat tam siedzi - prosto na głowę...

Doświadczenie z pstrągowych łowisk na wodzie stojącej niesie za sobą wiedzę, że ryba ta - mimo szybkiego startu - bardzo rzadko bierze z pionowego opadu. Natomiast zamknięcie kabłąka i powolne unoszenie topu do góry, niekiedy aż na wyciągnięcie ręki, prowokuje ataki - nie trzeba tutaj wielkiej wyobraźni, by wiedzieć, że wabik opada skosem i podczas opadania pracuje aktywnie. W rzece nie trzeba się tak gimnastykować - przynętę da się zaprezentować rybie po skosie dzięki opuszczaniu jej na skraju nurtu lub przez przesunięcie żyłki w nurt natychmiast po wpuszczeniu wabia w strefę zastoiska...

I w tym momencie nastąpił właściwy moment, by znów spinningistom udzielić muszkarskiej lekcji... Łowiący w czystej wodzie na nimfę lub mokra muchę mogą o braniu pstrąga opowiadać godzinami. Zjawisko to bowiem nadzwyczaj piękne i widowiskowe. Kropkowaniec zwrócony jest "twarzą" pod prąd, tak aby spływający kąsek czy ofiarę dostrzec już z daleka. I mimo - już o tym wspominałem - że potrafi do pokarmu wystartować jak błyskawica, to zazwyczaj lubi się do ataku przygotować bardzo starannie, można by rzec, że z całą obrzędowością. Przedstawmy sobie taką sytuację...

Spływa prowadzona starannie nimfa, pstrąg ją dostrzega z daleka... I wcale nie przyczaja się jak jakieś kocisko, by zaatakować ją z nagła, z przyczajki - przeciwnie, odrywa się od dna, ustawia na jej drodze... Kiedy nimfa znajduje się już w zasięgu machnięcia ogonem, to wcale się na nią nie rzuca natychmiast. Przeciwnie - daje się znieść prądowi pół metra, metr, półtora, zupełnie jak snajper ustawiający sobie ofiarę w krzyżaku celownika optycznego. Atak jest precyzyjny, błyskawiczny i zawiera się w rzadko dzisiaj używanym słowie - niechybny.

No dobra, ale co ma wspólnego muszkarskie studium pstrągowego brania do opadającej szybko silikonowej rybki lub spinnigowego streamerka? Otóż ma - co także widywałem w krystalicznie czystych wodach na Słowacji i w Skandynawii. Otóż podczas wpuszczania rippera w opisywany sposób, pstrągi - wcale nie pośpiesznie, a dostojnie niemal - podpływały w miejsce, gdzie przynęta "bombła" w dno i ustawiały się wygodnie. Atakowały też wcale nie w chwili odrywania się - poprawiały na ogół ustawienie i waliły w wabia przy pierwszym albo nawet drugim zagraniu szczytówką...

I to by było na tyle... Pstrągarze powinni myśleć o wszystkim i wyciągać samodzielne wnioski i opracowywać własne mutacje każdej techniki. Bo przecież o tym, że łowienie na "dolny spinning" wymaga niesamowitej ostrożności w czasie podchodzenia do wody, pisać chyba nie muszę. Wie to każdy, prawda? Koniec tekstu!

 
Teksty Jacka Jóźwiaka za zgodą autora..
Copyright Muskie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.